Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
14 postów 9 komentarzy

Po prostu

Dariusz Grabowski - ekonomista i polityk, nauczyciel akademicki, poseł na Sejm III i IV kadencji, kandydat w wyborach prezydenckich w 2000, od 2004 do 2009 deputowany do Parlamentu Europejskiego

BEZPIECZEŃSTWO EKONOMICZNE PAŃSTWA A PODATKI

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niszczące oddziaływanie podatków i parapodatków na bezpieczeństwo ekonomiczne państwa

Carl von Clausewitz, autor podręcznika „O wojnie” tak pisał o Polakach: „…ich nikczemne obyczaje państwowe i niezmierzona lekkomyślność szły ręka w rękę i w ten sposób pędzili w przepaść”, a Aleksander hrabia Fredro „…nie pomoże męstwo, gdzie przezorność mała, samobójcze skłonności Polska ma i miała”.
 
     Wniosek nasuwa się sam. Największym zagrożeniem dla własnego bezpieczeństwa jest własna słabość wynikająca często z błędnego przeświadczenia, że nikt nam nie zagraża, wszyscy dobrze życzą, a my możemy być beztroscy i szczęśliwi. Mało tego. Nic bardziej nie zachęca do zmiany status quo w polityce międzynarodowej niż brak troski o bezpieczeństwo, bezbronność, uzależnienie gospodarcze i militarne od innych państw.
 
     Niestety, kategoria bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa ekonomicznego państwa i narodu coraz rzadziej pojawia się w debatach publicznych. Z drugiej strony, co jest szczególnie niepokojące, coraz częściej padają zapewnienia ze strony rządzących o naszym całkowitym bezpieczeństwie w wymiarze międzynarodowym. Ten stan rzeczy w kontekście globalnego kryzysu ekonomicznego i zmian w układzie sił politycznych na świecie niepokoją, mam nadzieję, nie tylko mnie. Tym bardziej, że tak niedawno byliśmy świadkami rozpadu systemu, którego siła militarna i polityczna zdawała się być niepodważalna. Byliśmy także świadkami wojen na terenie Europy, co dla wielu zdawało się przeszłością, która nigdy nie powinna powrócić.
 
     To, że mało bądź wcale nie mówi się o bezpieczeństwie ekonomicznym państwa nie dziwi o tyle, że w Polsce od wielu już lat obowiązuje poprawność polityczna a triumfy święci nowy                               
„internacjonalizm” głoszony przez instytucje i korporacje ponadnarodowe.
 
     Można się zgodzić, że termin „bezpieczeństwo ekonomiczne” wymaga nowej definicji i opisu. Zmieniła się sytuacja międzynarodowa – Polska jest w Unii Europejskiej, zmieniła się sytuacja wewnętrzna – znaczna część majątku wytworzonego przez Polaków jest własnością kapitału zagranicznego. Odkładając na bok spory definicyjne proponuję potoczne rozumienie tego pojęcia jako wielkości potencjału ekonomicznego oraz stanu świadomości obywateli oraz przedstawicieli organów państwa, który pozwala samodzielnie, według jasnych procedur, decydować o kierunku, celach i dynamice rozwoju gospodarczego oraz skutecznie rozpoznawać zagrożenia i zapobiegać czynnikom zewnętrznym i wewnętrznym, które ten proces rozwoju mogłyby bądź usiłują zakłócić. Bezpieczeństwo ekonomiczne to zatem bycie gospodarzem we własnym kraju, to taki stan państwa i jego instytucji, który ze względu na siłę własnego potencjału wyklucza ryzyko ataku z zewnątrz.
 
     Spróbuję spojrzeć na stan bezpieczeństwa ekonomicznego Polski w sposób bardzo skrótowy pod kątem bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego.
 
     Wszyscy autorzy zajmujący się problematyką bezpieczeństwa podkreślają, że sfera świadomości obywatelskiej i poczucia odpowiedzialności obywateli, struktur politycznych i instytucji państwowych jest czynnikiem decydującym.
 
     Tymczasem w Polsce od wielu lat ani szkoła, ani wojsko (po zlikwidowaniu obowiązkowej służby wojskowej), ani większość mediów, ani dom nie uczą i nie wychowują w duchu patriotyzmu i odpowiedzialności za kraj. Sfery polityczne, a szczególnie te, które przez szereg lat uczestniczyły i uczestniczą w sprawowaniu władzy swą postawą i przyzwoleniem na rabunkową wyprzedaż majątku, korupcję, prywatę, działaniem w imię własnych                                   
ambicji i korzyści bez oglądania się na dobro wspólne – dały wystarczający dowód, że pojęcie odpowiedzialności za państwo i naród jest dla nich pustym frazesem.  
 
     W sferze realnej wewnętrzne bezpieczeństwo ekonomiczne warunkowane jest przede wszystkim udziałem we własności majątku i wynikającym stąd wpływem na decyzje tego majątku dotyczące. Dane o Polsce, które przytoczę zmuszają do refleksji, więcej – smutnej konstatacji, że przestaliśmy być gospodarzem we własnym kraju. Na koniec 2007 roku własnością kapitału zagranicznego w Polsce były: banki w 70%, przemysł przetwórczy w 48%, budownictwo w 32%, handel i usługi w 54%, hotele i restauracje w 35%, transport i łączność w 20%. Konsekwencją tego stanu rzeczy było przeniesienie prawa do zysku w ręce kapitału zagranicznego. Jeśli dodać, że poziom płac w Polsce jest kilkukrotnie niższy od wynagrodzenia na identycznych stanowiskach w krajach wysoko rozwiniętych, a wydajność pracy zbliżona do poziomu światowego to jasnym jest, że zyski przedsiębiorstw zagranicznych w Polsce są ogromne. 
 
     Bezpieczeństwo wewnętrzne uwarunkowane jest też skalą obrotów i powiązaniami podziemia gospodarczego z urzędnikami i politykami. Według różnych szacunków nieudokumentowany obrót gospodarczy, którego celem jest unikanie płacenia podatków systematycznie rośnie i stanowi od 10 do 20% oficjalnych obrotów gospodarczych. Z afer opisywanych przez media: hazardowej, Amber Gold widać, że podziemie gospodarcze swymi mackami sięga bardzo wysoko, na salony władzy.
 
STAN PAŃSTWA A PODATKI
 
     Współczesne państwo nie może istnieć bez systemu podatkowego. Znane amerykańskie powiedzenie mówi, że na tym świecie dwie sprawy są pewne – nieunikniona śmierć i konieczność płacenia podatków. By zapewnić bezpieczeństwo państwa, zarówno militarne jak ekonomiczne, ekologiczne i polityczne niezbędne są wpływy podatkowe o określonej wysokości oraz ich wzrost o odpowiedniej dynamice. System powinien przede wszystkim w przypadku Polski – kraju na dorobku, premiować i wspierać ciężko i mądrze pracujących. Karać pracujących źle, bądź z własnej woli nie robiących nic. Najsurowiej traktować tych, którzy oszukują państwo.
 
     Niestety, w Polsce tak nie jest. Mamy do czynienia z ogromną nadpłynnością w bankach i jednoczesnym ogromnym transferem przez banki zysków zagranicę. Władze zamiast karać i przeciwdziałać tym praktykom, nagradzają banki. NBP skupuje nagromadzone środki i lokuje na oprocentowanych kontach co oznacza, że wypłaca premie bankom za nic nierobienie. NBP i nadzór bankowy zezwalają na transfer zysków zagranicę podczas gdy na całym świecie regułą jest przeznaczanie zysków na kapitał zapasowy banków. NBP i nadzór bankowy pozwalają bankom na nadużywanie praktyk polegających na wprowadzaniu i podnoszeniu opłat od operacji bankowych, kart kredytowych co powoduje, że zyski banków rosną w Polsce najszybciej a dzieje się tak kosztem konsumentów i przedsiębiorców. Jeśli ktoś uważa, że zaostrzenie polityki wobec banków zagranicznych może skutkować ucieczką kapitału finansowego z Polski to po pierwsze; i tak wywóz tego kapitału cały czas ma miejsce na ogromną skalę, a po drugie – ucieczki takiej się nie obawiam, gdyż stopa zysku w sektorze bankowym w Polsce jest wielokrotnie wyższa niż w większości krajów, o czym najlepiej świadczy tempo wzrostu zysku wynoszące ponad 30% corocznie.
 
     Ważnym obowiązkiem państwa jest dogłębne rozpoznanie bazy opodatkowania, czyli określenie, w jakich rozmiarach i proporcjach powstaje produkt narodowy dzięki pracy, kapitałowi, postępowi technicznemu, transferom z zagranicy. W Polsce cierpiącej na ogromne bezrobocie praca i dochody z pracy są opodatkowane relatywnie wyżej niż dochody z kapitału. Doktryna podatkowa mówi, że tam gdzie istnieje bądź powstaje miejsce pracy a gdzie skala bezrobocia jest wysoka, należy premiować pracodawcę. 
 
     Państwo polskie na skutek błędnej, należy chyba powiedzieć, obłędnej doktryny ekonomicznej, w ciągu ostatnich lat gwałtownie zwiększyło swoje zadłużenie. Samo zadłużenie budżetu przekracza 800 miliardów złotych. A ile wynosi gdyby dodać zadłużenie samorządów, przedsiębiorstw państwowych, gospodarstw domowych? Trudno sobie wyobrazić jak wielka byłaby to kwota. Dodatkowym problemem jest fakt, że rosnący udział w finansowaniu polskiego zadłużenia mają zagraniczne instytucje finansowe i banki. Coraz bardziej stajemy się ich zakładnikiem.
 
     W tym kontekście ważna staje się konieczność obsługi zadłużenia czyli spłata rat i odsetek od długu. To dziś ponad 40 miliardów złotych rocznie. Drugi problem to fakt, że po wyzbyciu się kapitału produkcyjnego, bankowego, handlowego i innych w efekcie prywatyzacji to zadłużenie możemy spłacać przede wszystkim z naszych dochodów z pracy, a są one przecież jednymi z najniższych w Europie. W sumie stajemy wobec następującego zagadnienia: albo potrafimy radykalnie ograniczyć tempo wzrostu zadłużenia, by następnie częściowo je spłacić, czy zamienić na udział w programach (np. ekologicznych lub innych) albo znajdziemy się w sytuacji takich krajów jak Grecja. Muszą one radykalnie podnieść podatki, by choć w części spłacać zadłużenie. To jednak podważa wszelkie kalkulacje racjonalności i opłacalności działalności gospodarczej, prowadzi do zapaści państwa i narodu.
 
     Troska państwa o wpływy podatkowe polegać powinna na nakładaniu takich podatków, które zniechęcają do nielegalnego obrotu gospodarczego, co dla budżetu oznacza wzrost dochodów. Już w roku 1998-1999 premier Leszek Balcerowicz przekonał się ,że jego woluntarystyczne obciążenie alkoholu wysoką akcyzą miast wzrostu wpływów do budżetu, przyniosło spadek dochodów podatkowych i przyczyniło się do gwałtownego zwiększenia przemytu i nielegalnej produkcji alkoholu. Dziś mamy do czynienia z ogromnym wzrostem przemytu i produkcji nielegalnego paliwa, alkoholu i innych używek. Państwo bardziej niż kiedykolwiek powinno stwarzać zachęty do legalnej działalności i dezaktywować podziemie gospodarcze.
 
     Kolejna kwestia to wielkość i struktura przychodów podatkowych w podziale na podatki bezpośrednie i pośrednie. Fakt, że udział relatywnie łatwo ściągalnych podatków pośrednich gwałtownie rośnie nie powinien cieszyć. Oznacza to bowiem spadek opłacalności legalnej działalności gospodarczej bądź rosnącą sprawność przedsiębiorstw w zawyżaniu kosztów i unikaniu płacenia podatków. Wysokie podatki pośrednie ograniczają rynek wewnętrzny a zatem także rozmiary produkcji, w sposób pośredni podnoszą koszty robocizny, obniżają konkurencyjność gospodarki i wytwarzanych przez nią wyrobów w stosunku do importu.
 
      Jeśli przyjrzymy się przychodom z podatków bezpośrednich w podziale na osoby fizyczne i prawne to zaobserwujemy niepokojące zjawisko. Spadają wpływy z podatków od osób prawnych. A oto dane. Wpływy z podatki CIT w kolejnych latach wyniosły: 2008 – 27,2 mld pln, 2009 – 24,2 mld pln, 2010 – 21,8 mld pln. Ponieważ wśród podmiotów tych dominują zagraniczne jest to tym bardziej niepokojące. Utrzymanie się tej tendencji powinno skłaniać do przemyślenia innych form opodatkowania tychże podmiotów. Argument podnoszony przez przeciwników tego rozwiązania, jakoby koszty nowej formy opodatkowania zostaną przerzucone za pośrednictwem wyższych cen na konsumentów odeprzeć można tezą o możliwym przepływie klientów i związanym z tym wzrostem obrotów w innych, mniejszych, polskich przedsiębiorstwach, sklepach i sieciach handlowych. Natomiast w myśl zasady im prędzej tym lepiej państwo powinno stworzyć preferencje kredytowe, podatkowe i inne dla                
powstania dużego, polskiego kapitału handlowego, który płaciłby podatki w Polsce i którego udziałowcami byłyby polskie przedsiębiorstwa produkcyjne. To umożliwiałoby im zbywanie własnej produkcji. Tak nakazują realia budżetu państwa, konieczność zwiększenia wpływów podatkowych i przywrócenie bezpieczeństwa ekonomicznego.
 
     Sprawą ważną z punktu widzenia bezpieczeństwa wpływów podatkowych jest struktura kierunkowa i rzeczowa eksportu. Źle gdy eksportuje się w jednym kierunku, a jeszcze gorzej gdy eksportowane wyroby to „monokultura”. Polska po ponad dwudziestu latach wolności straciła większość rynków na które eksportowała i zaprzestała produkcji bez mała wszystkich wyrobów, które były rozpoznawalne na rynkach światowych. Zniknęły polskie statki, telefony, maszyny rolnicze, obrabiarki, kosmetyki i wiele innych wyrobów. W polskim eksporcie dominują przedsiębiorstwa zagraniczne, wytwórnie i montownie samochodów, a rosnąca zależność od rynku niemieckiego coraz bardziej niepokoi. By odwrócić ten niekorzystny trend potrzebna jest polityka podatkowa i kredytowa, potrzebne jest utworzenie banku finansującego i wspierającego polskich eksporterów.
 
     Utraciliśmy przewagę własnościową w sektorze bankowym i w dobie kryzysu nie robimy nic, by odzyskać przynajmniej niektóre banki, co jest możliwe, gdyż ich zagraniczni właściciele popadli w tarapaty, a polskie banki-córki wystawiają na sprzedaż. Powinien zostać zmobilizowany kapitał polskich instytucji finansowych do wykupu banków zagranicznych. Transakcje takie powinny zostać zwolnione z opodatkowania.
 
     Innym rozwiązaniem, które należy rozważyć jest wprowadzenie alternatywnych rozwiązań finansowo-podatkowych w stosunku do gmin, samorządów oraz podmiotów tam działających. Mam na myśli rozważenie możliwości wprowadzenia na szczeblu lokalnym rozliczeń bądź pieniądza lokalnego, który służyłby do finansowania niektórych
usług świadczonych na rzecz gminy, a następnie mógł być użyty do płacenia podatków lokalnych. Wiem, że dla większości polskich ekonomistów i polityków takie propozycje brzmią jak herezja, zapraszam zatem do wnikliwej analizy rozwiązań gospodarczych takich państw jak Brazylia.
 
     Szczególnym problemem w systemie podatkowym oddziaływującym na budżet państwa jest też realizowany od kilkunastu lat system emerytalny OFE. To niespotykany nigdzie na taką skalę eksperyment, gdzie z mocy prawa i pod przymusem obywatele płacą składkę emerytalną, głównie zagranicznym instytucjom finansowym, czyli z mocy prawa następuje prywatyzacja w ręce kapitału zagranicznego części naszych przyszłych dochodów, które są następnie pożyczane budżetowi państwa z wysokim oprocentowaniem. To zwiększa zadłużenie budżetu a w konsekwencji podnosi koszty zadłużenia, które my na końcu musimy pokryć płacąc wyższe podatki. Jeśli prawdą jest powiedzenie, że ten kto ma pieniądze ma realną władzę, to przypomnę, że w funduszach emerytalnych zgromadzonych jest dziś ponad 260 miliardów złotych, a premie, które wypłacają sobie członkowie zarządów funduszy w skali roku osiągają kwotę do 800 milionów złotych. Ogromny kapitał funduszy emerytalnych powinien zostać odzyskany i poprzez ZUS to obywatele powinni zadecydować co z nim się stanie. Oczywiście nie można dopuścić, by nastąpiła natychmiastowa wypłata w formie pieniężnej nagromadzonych środków.
 
     Zastanawiające jest, że państwo nie robi nic, by ograniczyć finansowanie z zagranicy instytucji, fundacji, stowarzyszeń, które podejmują działalność mającą na celu utrudnienie bądź wręcz uniemożliwienie szeregu inwestycji w Polsce. Czas już skończyć z udawaniem, że ktoś podaje się za ekologa i ma na względzie dobro Polski gdy w rzeczywistości jest opłacany pośrednio bądź bezpośrednio z zagranicy. Prymas Stefan kard. Wyszyński mówił , że nie możemy dopuścić, by polityka polska i w Polsce była uprawiana za niepolskie pieniądze. Jestem za tym, by obowiązywała pełna jawność finansowania stowarzyszeń, fundacji i innych, szczególnie jeśli ma źródło poza granicami Polski. Jestem także za skrajnie wysokim opodatkowaniem tychże dotacji zagranicznych.
 
PARAPODATKI KREOWANE PRZEZ PAŃSTWO
 
     Swoistą formą opodatkowania na którą wpływ ma państwo jest stopa procentowa, kurs walutowy, stopa inflacji. Parametry te kształtują aktywność gospodarczą i m.in. tą drogą oddziaływają na wpływy do budżetu. Kluczową rolę w kształtowaniu powyższych parametrów ma do spełnienia NBP. Bez wahania można powiedzieć, że polityka kursu walutowego jest sprzeczna z interesem polskich przedsiębiorstw eksportujących, a sprzyja importerom i finansowemu kapitałowi spekulacyjnemu. Polskim priorytetem na wiele lat powinno być wspieranie eksportu i jego opłacalności. Jednakże polityka stabilizacji kursu walutowego przy wysokiej inflacji to wyrok na opłacalny eksport. Wzrost kosztów produkcji wynikający z inflacji nie jest rekompensowany przez towarzyszący temu spadek wartości złotówki, a przeciwnie – tendencja do aprecjacji polskiej waluty podważa sens produkcji na eksport. Dziś jesteśmy coraz częściej podwykonawcą, monterem, a nie producentem sprzedawanych zagranicę wyrobów. 70% polskiego eksportu trafia na rynek niemiecki, co oznacza skrajne uzależnienie od jednego odbiorcy. Z punktu widzenia bezpieczeństwa ekonomicznego państwa taki stan należy uznać za nie do zaakceptowania.
 
     Wysoka inflacja, która w pewnym stopniu jest pochodną wysokiej stopy procentowej jest swoistym podatkiem płaconym przez przedsiębiorstwa i konsumentów. Dla budżetu oznacza dodatkowe wpływy i ułatwia wypłacanie kwot w ramach tzw. wydatków sztywnych. Nie można jednak zapominać, że wysoka inflacja podnosi oprocentowanie długu i tym sposobem podwyższa koszt jego obsługi.
 
     Obowiązkiem państwa jest rozpoznać i ocenić zagrożenie wynikające z ucieczki zagranicę przed opodatkowaniem podmiotów i osób. Problem ten coraz bardziej dotyka Polski ze względu na udział kapitału zagranicznego w naszej gospodarce, jak też uczestnictwo w Unii Europejskiej i związaną z tym swobodę przenoszenia kapitałów i zysków. Nie powinno tak być a niestety jest, że podmioty działające w Polsce i unikające opodatkowania są dodatkowo premiowane ulgami i zwolnieniami, a bywa że dofinansowane z budżetu.
 
SAMORZĄD A PODATKI
 
     Z perspektywy samorządów system podatkowy działa źle. Szybko przybywa zadań i obowiązków samorządom, ale nie idą za tym dodatkowe środki ani większy procentowo udział we wpływach podatkowych. Dochody własne samorządów rosną powoli. Niestety,
powiększa się także różnica między gminami bogatymi i biednymi. Rośnie zadłużenie. Reakcja na powyższe zjawiska polegająca na wprowadzaniu lokalnych opłat czy mandatów jest dowodem coraz większej anarchii w systemie podatkowym.
 
     Tymczasem rola samorządów w systemie bezpieczeństwa państwa jest nie do przecenienia. To one jako pierwsze biorą na siebie ciężar walki z klęskami losowymi, to także na bazie samorządów powinna być tworzona formacja paramilitarna sił obrony terytorialnej kraju, czy jak kto woli – gwardii narodowej.
 
     Obecny system finansowania samorządów likwiduje prawdziwą samorządność, sprzyja rozrostowi biurokracji, a ubezwłasnowolnione władze lokalne czyni „pokornym klientem” stosownych urzędów i ministerstw.
 
PARAPODATKI WOBEC PRZEDSIĘBIORSTW
 
     Przedsiębiorstwo jest podstawą gospodarki rynkowej – ono konsumując surowce i materiały wytwarza i dostarcza produkty, ono zatrudnia i dając zarobić tworzy fundusz konsumpcji, ono akumuluje i kreuje środki na rozwój i innowacje. Należy podkreślić szczególną rolę przedsiębiorstw produkcyjnych. One to głównie generują postęp techniczny, innowacje, stymulują wzrost wydajności pracy. Problem Polski polega na tym , że zlikwidowane zostały bez mała wszystkie branże i przedsiębiorstwa, które wytwarzały w oparciu o polską myśl techniczną. W efekcie nie mamy dziś praktycznie żadnego polskiego produktu przemysłowego rozpoznawalnego na świecie. Przejęcie przez kapitał zagraniczny polskich firm oznaczało z reguły likwidację zaplecza naukowo-technicznego. Rozwiązano instytuty i ośrodki badawcze, a co szczególnie niekorzystne zlikwidowane zostały zespoły naukowców, techników i technologów, którzy zdolni byli do tworzenia własnych wynalazków, patentów.
 
     Dla pozostałego w polskich rękach sektora wytwórczego ważne jest przejęcie przez kapitał zagraniczny sektora bankowego. Oznacza to często uzależnienie od drogiego, a często trudno dostępnego kredytu i co gorsza wgląd przez banki w technologię, sytuację finansową, rozmiary zamówień itp. Informacje te są następnie wykorzystywane przez konkurentów zagranicznych. Drogi i trudno dostępny kredyt to swoisty podatek narzucony polskiemu przedsiębiorcy. To także jedna z przyczyn głośnego dopominania się o obniżki narzutów nakładanych przez państwo. Skoro przedsiębiorcy nie mogą walczyć z silniejszymi ode mnie bankami apelują o niższe podatki.
 
     Dowodem na sprzeczną z interesem narodowym postawę władz jest fakt, że to wyłącznie podmioty zagraniczne uzyskują zwolnienia i ulgi podatkowe, gwarancję zamówień, a bywa że i dopłaty z budżetu państwa do podejmowanej bądź prowadzonej w Polsce działalności. Jest to sprzeczne z zasadami wolnej konkurencji, niezgodne z długookresowym interesem państwa, podważa wiarę obywatela i przedsiębiorcy w to, że państwo jest naszym wspólnym dobrem i działa w naszym interesie.
 
     W stosunku do wielu polskich przedsiębiorstw prowadzona jest polityka monopolowa przez wielkie sieci handlowe, dostawców surowców i urządzeń. Znajduje to wyraz w narzucanych terminach płatności, zawyżanych cenach sprzedaży, zaniżanych cenach zakupu i innych wymuszeniach. To są swoiste parapodatki na które, o dziwo, nie reagują stosowne państwowe instytucje, które powinny dbać o uczciwą konkurencję.
 
     Nową formą opodatkowania przedsiębiorstw są wprowadzone po wstąpieniu do Unii Europejskiej normy, standardy, procedury. Wiążą się one z bardzo kosztownymi badaniami, wymianą urządzeń, zakupem technologii. Nie istnieje jednocześnie żaden system wsparcia, ułatwień kredytowych czy zwolnień podatkowych, który pozwoliłby sprawniej dostosować się przedsiębiorstwom do nowych warunków.   
 
     W ostatnich latach obserwujemy też w Polsce gwałtowny rozrost biurokracji. Liczba urzędników przekroczyła 500 tysięcy osób. Nie pozostało to bez wpływu na „obłożenie” przedsiębiorstw dodatkowymi daninami, opłatami, korupcją i nepotyzmem.
 
     W trosce o własne bezpieczeństwo przedsiębiorcy zlecają usługi firmom ochroniarskim i o paradoksie, jest to jedna z niewielu dziedzin, gdzie szybko rośnie zatrudnienie (przekroczyło już 300 tysięcy osób). Smutna to prawda, ale wzrost zatrudnienia w firmach ochroniarskich to najbardziej polski pomysł na walkę z bezrobociem.
 
PODATKI WOBEC PRZEDSIĘBIORSTW
 
     System podatkowy nałożony na przedsiębiorstwa przez państwo jest zły.
 
     Po pierwsze dlatego, że skomplikowany. Pozwala na dowolność interpretacji, a jednocześnie jest bardziej opresyjny dla małych i słabych niż dużych i silnych. Przykładem niech będzie „twórcza księgowość” w firmach zagranicznych ale także polskich, co znajduje potwierdzenie w bardzo niskich wpływach z podatku CIT.
 
     Wadą systemu jest relatywnie wysokie opodatkowanie pracy w stosunku do kapitału, co pomimo niskiego poziomu płac w Polsce skutkuje ucieczką przedsiębiorców w zatrudnianie „na czarno” bądź „szaro” lub stosowanie wybiegów w postaci „jednoosobowej działalności gospodarczej”. Takie podejście do podatków przeciwdziała kreacji legalnego czyli płacącego podatki zatrudnienia.
 
     System podatkowy nie ułatwia także startu przedsiębiorcy. Jest to tym bardziej niezbędne, im trudniejszy do uzyskania i drogi jest kredyt. Nie premiuje także za innowacyjność, nakładów na badania, naukę, stypendia itp. Bez systemu zachęt, głównie podatkowych ale też bez stworzenia polskiego banku finansującego nakłady na nowe produkty i technologię nie zaczniemy odbudowy tożsamości polskiego przemysłu.
 
     Analizy wymaga podatek VAT. Jego wysokość – 23% radykalnie obniża popyt wewnętrzny i zachęca do nielegalnych obrotów. Z drugiej strony wielokrotne nowelizacje ustawy podatkowej doprowadziły do braku jasności interpretacyjnej co powoduje, że często identyczna transakcja raz rozliczana jest z, a raz bez opodatkowania. Szczególnie groźna dla budżetu państwa i sprzyjająca rozrostowi czarnego rynku i organizacjom mafijnym jest wysokość stawki podatku VAT i akcyzy na takie produkty jak paliwa, alkohol, papierosy. Ustawę o podatku VAT należy napisać na nowo uwzględniając w niej przede wszystkim wpływ na dynamikę gospodarczą, wysokości stawek podatku oraz pozytywne oddziaływanie na „dezaktywację szarej i czarnej strefy”.
 
RODZINA A PODATKI
 
     Efektem doktryny ekonomicznej realizowanej w Polsce po 1989 roku jest pogarszająca się systematycznie sytuacja demograficzna narodu oraz rosnące poczucie zagrożenia i braku perspektyw większości rodzin. Wymienię tylko kilka najważniejszych symptomów zła: spadek dzietności małżeństw, wielomilionowa emigracja zarobkowa coraz częściej na stałe, starzenie się społeczeństwa, rozwarstwienie społeczne.
 
     Dla rodziny najważniejsze są: praca, zdrowie, edukacja, mieszkanie, emerytura.
 
     System podatkowy nie ułatwia i nie rozwiązuje żadnego z wyżej wymienionych zagadnień. Konsumpcja opodatkowana jest (głównie akcyzą i podatkiem pośrednim) w taki sposób, że rodziny o niskich dochodach oddają w podatkach relatywnie więcej pieniędzy niż rodziny o dochodach wysokich. System emerytalny stanowi, że osoby o bardzo wysokich dochodach nie odprowadzają proporcjonalnie wysokiej składki. W efekcie mniej zamożni płacą na fundusz emerytalny relatywnie więcej. Przedsiębiorcy i tzw. „prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą” odprowadzają składkę według najniższej stawki bez względu na wysokość dochodów, choć są one z reguły wielokrotnie wyższe od przeciętnej. 
 
     W każdej z wymienionych dla rodziny dziedzin możemy mówić o zapaści. Dla przykładu – mamy świadomość, że poziom edukacji w Polsce systematycznie się obniża. Szkoły uczą źle, a dodatkowo zdjęły z siebie odpowiedzialność za wychowanie. Koszty związane z edukacją począwszy od podręczników przez korepetycje i odpłatne zajęcia pozalekcyjne plus płatne studia - oto lista wydatków, które rodzina musi ponieść na edukację. Nie ma ona żadnych ulg czy zwolnień podatkowych. Stajemy się społeczeństwem gdzie przybywa absolwentów z tytułami licencjata bądź magistra, ale nie przybywa a może nawet ubywa rzetelnej wiedzy, naukowej mądrości i uczciwości.
 
     Budownictwo mieszkaniowe, które ze względu na liczebność młodego pokolenia powinno być jedną z najprężniejszych dziedzin gospodarki przeżywa zapaść. Zlikwidowano wszelkie formy premiowania i pomocy dla młodych chcących budować bądź kupić mieszkanie. Kredyty są niedostępne i drogie. Wysokie opodatkowanie podatkiem VAT budownictwa i materiałów budowlanych podrożyło cenę mieszkań i domów tak, że są one niemal niedostępne dla rodzin o przeciętnych dochodach. Buduje się coraz mniej i coraz mniejsze metrażowo mieszkania.  
 
     Wiele rodzin wpada w pułapkę zadłużenia nie mogąc spłacić zaciągniętych kredytów. Absurdalna polityka NBP wobec banków skutkuje tym, że wiele rodzin zadłuża się w „parabankach” płacąc lichwiarskie odsetki i raty. A przecież to często nieoficjalne filie banków, które obchodząc prawo zarabiają jeszcze więcej. Wielkim błędem była zgoda Polski na wysoki podatek VAT w dziale budownictwo i materiały budowlane w negocjacjach z Unią Europejską. A przecież stawkę zerową ma Wielka Brytania.
 
     Likwidacja ulgi podatkowej od budowanych i remontowanych mieszkań i domów spowodowała rozrost szarej strefy w budownictwie i zmniejszyła wpływy do budżetu. Niezbędnym jest przywrócenie poprzedniego stanu prawnego.
 
     Sygnałem, że źle się dzieje w polskich rodzinach jest fakt, że po raz pierwszy od wielu lat spadają oszczędności Polaków. Są one „przejadane”, by w myśl zasady rygla - podtrzymać poziom konsumpcji, gdyż bieżące dochody nie wystarczają.
 
     Jako ciekawostkę można w tym miejscu wspomnieć formę opodatkowania konsumpcji Polaków realizowaną głównie przez zagraniczne firmy polegającą na zaniżaniu jakości i zawyżaniu cen wyrobów sprzedawanych pod znanymi markami w Europie i w Polsce. Są to przede wszystkim wyroby chemii gospodarczej, żywność, używki. Brak stanowczej reakcji po stronie urzędu do spraw ochrony konsumentów i mediów jest tu symptomatyczny.
 
     System podatkowy w odniesieniu do konsumpcji obciążony jest jeszcze jedną, poważną wadą - nie hamuje importu luksusowych dóbr konsumpcyjnych dając jednocześnie preferencje rodzimej produkcji.  
 
 
ZAGROŻENIA ZEWNĘTRZNE PAŃSTWA
 
     Wśród zagrożeń bezpieczeństwa ekonomicznego państwa wymienia się często zagrożenie surowcowe, żywnościowe, energetyczne. Sądzę, że w pierwszym i drugim przypadku zagrożenie to jest stosunkowo małe. Polska jest samowystarczalna żywnościowo. Natomiast jeśli chodzi o surowce to zawsze byliśmy uzależnieni od importu.
 
     Bezpieczeństwo energetyczne to problem braku własnych złóż ropy i gazu. Dlatego tym bardziej cenić należy posiadany przez nas węgiel brunatny i kamienny. Wadą systemu podatkowego jest brak zachęt do oszczędzania energii i inwestowania w rodzimą energetykę. Największym błędem do którego nie możemy dopuścić byłoby zdanie się na import energii z zewnątrz.
 
     Niestety, stan polskiej energetyki jest bardzo zły, gdyż od wielu lat nie inwestujemy w tej dziedzinie. To błąd. Tym większym błędem są deklaracje naukowców, którzy aspirują do roli polityków a nawet urzędu prezesa Rady Ministrów, że można i należy prywatyzować polską energetykę. Należy nie zważając na opór pseudoekologów i unijnych biurokratów zbudować bądź rozbudować elektrownie oparte na rodzimym węglu brunatnym i kamiennym.                   
 
PODSUMOWANIE
 
Szanowny Czytelniku,
 
     Pozwól, że kilka wybranych cytatów posłuży za podsumowanie. To Napoleon powiedział, że do prowadzenia wojny potrzebuje trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. Jeśli trawestować jego słowa, to do obrony potrzeba pieniędzy, mądrości i wyssanego z mlekiem matki patriotyzmu. Roman Dmowski twierdził, że między Niemcami a Rosją nie ma miejsca na słabe państwo, a Tadeusz Kościuszko uważał, że „słabość, brak stałości, zwątpienie o sobie samych – to najsroższe nieprzyjaciele, najokropniejsza dla Polski klęska”. Jan Nowak Jeziorański ostrzegał: „tak jak nieoczekiwanie odzyskaliśmy wolność i niepodległość, tak nieoczekiwanie możemy stanąć w obliczu nagłego, dziś nieoczekiwanego niebezpieczeństwa.” Zbigniew Brzeziński dodawał: „Niepokoi brak poważnej i dobrze funkcjonującej elity politycznej, szerząca się korupcja oraz zanik poczucia odpowiedzialności za państwo…”
 
 
 
 
 
 
 
 

KOMENTARZE

  • Przeczytałem i co
    Główną wadą systemu podatkowego jest niski zus jaki płacą przedsiębiorcy.
    Dlatego siedzi w tej Brukseli i przestań nam radzić .Bo sam nic nie wiesz.Poczytaj może Misesa ,ale wątpię ,że coś z tego załapiesz.



    Pozdrawiam
  • Nieźle, ale podatki należy redukować, komu potrzebny jest taki VAT? UE..
    "Współczesne państwo nie może istnieć bez systemu podatkowego."
    ============

    To jest dogmat nr 1 do podważenia. Pofantazjujmy trochę. Po pierwsze z emisji pieniądza może być trochę kasy co roku do budżetu, oczywiście emisje mają swoje ramy, to nie drukarka dolarów globalnych, czy euro. Można sobie wyobrazić różne modele państwa, w tym bez podatków od przynajmniej obywateli w sensie fizycznym, bo to jest na ogół absurdalne dojenie biedoty. Ta kasa w części wraca w postaci świadczeń, ale po drodze znika z połowa...

    Wychodząc z PRL mogliśmy stworzyć państwo które generowałoby z majątku narodowego wystarczające dochody na utrzymanie całego państwa i większości samorządów bez dręczenia obywateli. Było to możliwe i można do tego zmierzać, ale liberałowie na to nie pójdą nigdy.

    System podatkowy spełnia rolę niewolenia obywateli, uzależnienia, z każdego tworzy potencjalnego przestępcę, wroga systemu.

    https://marekkajdas.nowyekran.pl/post/77384,unia-europejska-a-obywatelski-ruch-wolnosciowy

    Po latach jest Pan dalej za opuszczeniem UE, czy pokochał Pan Wielkiego Brata i niewolę, niedolę w którą wpadliśmy?
  • Analiza zapaści gospodarczej Polaków przeprowadzona przez Autora jest
    chaotyczna i nie spójna. A więc i wnioski z niej wynikające również nie mogą być właściwe.
    Podam przykład:
    Z jednej strony Autor poświęca z wielkim zatroskaniem cały podrozdział zatytułowany "Parapodatki wobec przedsiębiorstw", w którym krytykuje (i słusznie przeciążenie podatkowe przedsiębiorstw), a jednocześnie w podrozdziale zatytułowanym "Rodzina i podatki" pisze takie zdanie:
    "Przedsiębiorcy i tzw. 'prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą' odprowadzają najniższą składkę według najniższej składki bez względu na wysokość dochodów, choć są one z reguły wielokrotnie wyższe od przeciętnej".
    I to zdanie Autora pokazuje prawdziwy pogląd na sprawy gospodarcze, jednocześnie zaprzeczając sam sobie gdy nieszczerze "troszczy" się w pierwszym wspomnianym przeze mnie podrozdziale, a w kolejnym cytowanym podrozdziale zaprzecza tej swojej "trosce".
    Otóż Szanowny Autorze, wszystkie parapodatki- w tym i koszty składek ZUS i innych składek- są podstawową przyczyną podrożenia kosztów pracy i kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Dodatkowym istotnym czynnikiem, o jakim Pan raczył zapomnieć są bariery administracyjne jakie stawia się przedsiębiorcą, które w wielu przypadkach decydują o zaniechaniu prowadzenia działalności gospodarczej lub zaniechaniu rozwoju i dokonywania inwestycji, bo stają się one w takiej sytuacji nieracjonalne.
    Jest Pan światowym człowiekiem, reprezentującym Polskę na arenie europejskiej, wzt. proszę przeanalizować problem małych przedsiębiorstw i firm jednoosobowych pod kątem obciążeń parapodatkami dajmy na to w WB- wtedy zobaczy Pan różnicę filozofii podejścia do tego zagadnienia państwa prowadzącego realną politykę gospodarczą w porównaniu do państwa realnie niszczącego przedsiębiorców i przedsiębiorczość jaką uprawiają rządzący w III RP.
    Na marginesie dodam, że bardzo charakterystyczne jest i to, że Pan nie zajął się w ogóle sprawą rolnictwa w odniesieniu do KRUS-u i ubezpieczenia zdrowotnego rolników.

    Pozdrawiam.
  • Ciekawy artykuł !
    Problem w tym,że nie ma już państwa ! Nie ma Polski !Nie ma więc interesu w bezpieczeństwie państwa dzięki zdegenerowanym wybrańcom chorego narodu !
    Po co więc dywagacje na ten temat ?
  • "Leszek Balcerowicz
    przekonał się ,że jego woluntarystyczne obciążenie alkoholu wysoką akcyzą miast wzrostu wpływów do budżetu, przyniosło spadek dochodów podatkowych i przyczyniło się do gwałtownego zwiększenia przemytu i nielegalnej produkcji alkoholu."

    no i wzrostu konusmpcji płynu do mycia szyb oraz metanolu.

    Wcześniej takie doświadczenie, nawet radykalniejsze, przeprowadzili na własnym społeczeństwie amerykanie - wprowadzając prohibicję. Dzięki temu ludzkość wzbogaciła się o opisy, jak się umiera po spożyciu metanolu.
  • Nic już nie potrafi odrodzić polskiej produkcji
    obciążenie mitręgą oraz opłatami patentowymi będzie za duże.

    A przecież jeszcze parę latek, i trzeba będzie płacić opłatę patentową nawet od uprawy przysłowiowej rzepki - będą tylko GMO.
  • oczywiste jest, że OFE mógł wprowadzić tylko okupant
    dlaczego do tej pory nie rozliczono wszystkich animatorów tego pomysłu,

    dlaczego nie odebrano tytułów profesorskich za poświadczanie bzdur z pozycji naukowego autorytetu ?
  • Jakoś kokurencjność polskich przedsiębiorców jest znikoma,
    biorąc pod uwagę, że mają prawie darmową siłę roboczą,

    potrafią tylko biadolić nad obiążeniem podatkowym pracy, udając, że wysokość podatków od zera ma znaczenie.

    Po prostu, z paroma wyjątkami firm opartych na starym, zdobytym w komunie wykształceniu, w Polsce nic się nie opłaca produkować, bo nie mamy wiedzy, ani patentów, i ta tendencja będzie się pogłębiać.
  • ?
    "Jako ciekawostkę można w tym miejscu wspomnieć formę opodatkowania konsumpcji Polaków realizowaną głównie przez zagraniczne firmy polegającą na zaniżaniu jakości i zawyżaniu cen wyrobów sprzedawanych pod znanymi markami w Europie i w Polsce."

    Wystarczyłaby organizacja konsumencka, która ujawniłaby prawdę, tyle, że madrzy przed i po szkodzie Polacy, nigdy się nie ściepną na takową.
  • "stan polskiej energetyki jest bardzo zły, gdyż od wielu lat nie inwestujemy w tej dziedzinie."
    tak samo jak np. PKP,

    to jest po prostu przygotowanie do prywatyzacji za złotówkę.
  • @Marek Kajdas 00:57:45
    liberałowie nigdy nie pójdą na system z majątkiem narodowym, bo lubią mieć środki wytwórcze we własnych rękach. Jak się je ma, to można resztę społeczeństwa traktować jak pulę niewolników, i właśnie na tym polega "liberlizm".
  • Dużo pisania, ale nie zauważyłem nigdzie o piramidzie finansowej zwanej ZUS, która jest jednym z zagrozeń bezpieczeństwa
    ekonomicznego.
  • @Marek Kajdas 00:57:45
    > Po pierwsze z emisji pieniądza może być trochę kasy co roku do budżetu

    Oczywiście, że może i nawet powinno!
    Ja nawet jestem pewien, że cały budżet (oczywiście normalny, niezbędny - a nie tak rozpasany jak dzisiaj!!!) można by pokrywać z emisji likwidując w zamian wszystkie obecne podatki do zera !!!

    Ale na Boga, Panie Marku - emisja pieniądza to TEŻ JEST PODATEK !!! :)

    To tylko inny rodzaj podatku - doskonały, bezobsługowy, automatyczny i bezkosztowy - ma prawie same zalety - ale to TEŻ JEST rodzaj podatku, który oczywiście pokryć musi społeczeństwo!

    Pozdrawiam! :)
  • @Freedom 13:12:37
    Inflacja jako podatek? Dosyć szczególne ujęcie tematu, ale rozumiem te cząstkowe racje. Jeżeli państwo tym świadomie steruje... Jednak podatek to haracz na rzecz systemu państwa w ramach jego ustroju prawnego, a jeżeli nie daj Boże... taki JKM zapewne puczem, czy przejściem na socjalną demagogię (hehehe) wygra wybory, ustanowi autorytarne faszystowskie państwo ultraliberalne, państwo minimum, zlikwiduje NBP i inne instrumenty, kto będzie kreował inflację pieniężną, kto będzie emitował pieniądze, czy nie zagranica poprzez swoje banki u nas, zagraniczne banki centralne w tym unijny-niemiecki, oraz jacyś bandyci w rodzaju MFW? Na rzecz KOGO będzie to "podatek"?

    W tej chwili nie ma inflacji pieniężnej, nadmiaru pieniądza w stosunku do dóbr u Polaków, owszem jest ileś tam procent zamożnej populacji co może kasą palić w kominku, ale to kilka procent, czy kilkanaście. To że miliardy krążą w obiegu bankowym, spekulacyjnym, giełdowym to niczego nie zmienia, TEJ KASY JAKBY NIE BYŁO w gospodarce. To inny obieg wg mnie, kilka niezależnych od siebie obiegów. Inflację pamiętam z PRL, istotnie człowiek miał jakąś kasę w ręku która traciła w oczach na wartość i co gorsza nie było co za to kupić, czegokolwiek mającego trwałą wartość, wartość wymiany barterowej, czy do odsprzedania późniejszego. Z tego okresu mam np piecyk gazowy kupiony na "zapas".

    Emisja nie wystarczy na cały budżet państwa nawet minimum.

    Chyba że... będzie to pieniądz terminowy wycofywany, albo szybko tracący na wartości, czyli także w opcji inflacyjnej. Kiedyś o tym myślałem, jaka inflacja będzie dosłownie parzyła i jeszcze będzie znośna? Jakieś do 3% miesięcznie maks, więcej to będzie utrapienie, ale przynajmniej 1%. Przy likwidacji lichwy, wymienialności, to taki krajowy pieniądz będzie parzył w ręce i obieg będzie bardzo szybki.

    Ludzie musieliby jednak mieć ustawowe zabezpieczenie swoich świadczeń, zarobków przed utratą siły nabywczej w wyniku inflacji, zatem odwrotność popiwku, czyli de facto dodatek drożyźniany znany z Porozumień Sierpniowych z 1980. Na zachodzie też ludzie mają zdaje się podobne gwarancje.
  • @Autorze
    "Innym rozwiązaniem, które należy rozważyć jest wprowadzenie alternatywnych rozwiązań finansowo-podatkowych w stosunku do gmin, samorządów oraz podmiotów tam działających. Mam na myśli rozważenie możliwości wprowadzenia na szczeblu lokalnym rozliczeń bądź pieniądza lokalnego, który służyłby do finansowania niektórych
    usług świadczonych na rzecz gminy, a następnie mógł być użyty do płacenia podatków lokalnych. Wiem, że dla większości polskich ekonomistów i polityków takie propozycje brzmią jak herezja, zapraszam zatem do wnikliwej analizy rozwiązań gospodarczych takich państw jak Brazylia."
    =============

    To jest świetna idea, także moja i w pełni popieram. Lokalne pieniądze, systemy barterowe, ale jednak sprzężone z systemem, czyli system ma te pieniądze przyjmować jak główną walutę - złotego. Bez możliwości opłacania w nich podatków, rachunków... ich zalety radykalnie maleją. To dla mnie nie herezja, ale konieczna oczywista oczywistość :) Mądra władza wprowadzi to błyskawicznie.
  • @Marek Kajdas 18:36:19
    > Inflacja jako podatek? Dosyć szczególne ujęcie tematu

    Nie wiem czy się zrozumieliśmy, Panie Marku.
    Napisał Pan, że:
    > z emisji pieniądza może być trochę kasy co roku do budżetu

    Ja tylko zwracam uwagę, bo niektórym się wydaje, że emisja to jest jakaś "darmowa" gratis kasa do budżetu - że emisja pieniądza jest po prostu formą podatku. I tyle. Niezależnie od wielkości.
    Nie można udawać, albo co gorsza się oszukiwać, że jest inaczej :)

    Żaden rząd nie wydaje swoich pieniędzy - to oczywiste - tylko wydaje pieniądze pochodzące z kieszeni swoich podatników - zawsze.
    Niezależnie od tego w jaki sposób wszedł w ich posiadanie: czy je pożyczył, wyemitował, czy zebrał w podatkach jawnych - rząd zawsze wydaje nasze pieniądze, czyli pieniądze podatników.

    Każdy wydatek rządu pokryć musi społeczeństwo - bo nic z niczego się nie bierze i żadne finansowe tricki tego nie zmienią ;)
  • A zatem rozumiem, że jutro przedstawi P. publicznie konstruktywną alternatywę/nastąpi przełom?
    https://www.racjonalnyrzad.pl/
  • @Freedom 19:07:00
    Pojęcie podatników jest (nawet w całokształcie z pośrednimi, akcyzami, opłatami, haraczami samorządowymi) ciut za wąskie, mówmy raczej o Suwerenie. Nawet gdyby ktoś teoretycznie był samowystarczalny gdzieś w głuszy i nie płacił żadnego podatku mieszkając na dziko poza systemem, ale w granicach Polski, to jednak ma prawa obywatelskie i np kasa z emisji jest też jego.

    Najważniejsze żeby państwo i samorządy przestały być opresorem, bo nie można opodatkowywać tych co nie mają pieniędzy, dochodu, bądź jest zbyt mały na godne życie. Dlatego jestem przeciwnikiem także opłat za nieruchomości, a katastratu to już absolutnie nie możemy wprowadzić, czy jakichś bzdur z deszczówką. Może po to mierzyli nieruchomości w tym roku w przekroju kwadratowym na zlecenie starostwa... pod deszczówkę?

    Za płacić powinni ci co dużo mają, np korporacje, banki.
  • Szanownym Komentującym, próba odpowiedzi
    Drodzy Blogerzy, którzy raczyliście odnieść się "na piśmie" czyli w internecie do mojego tekstu. Wszystkim Wam dziękuję, nawet tym, których zawodzi poczucie minimum dobrego taktu i szacunku dla adwersarza.
    Pozwólcie, że odniosę się do postawionych przez Was tez bez wymieniania autorów.
    1. Cytuję: "Podatki - dogmat do podważenia...system podatkowy spełnia rolę niewolenia obywateli". Lubię improwizować i puszczać wodze fantazji, ale wybaczą Pan, Państwo, że zejdę na ziemię i jeśli mamy poważnie debatować o Polsce to odpowiedzialność i materia sprawy, a przede wszystkim tragiczne doświadczenia historii Polski od XVII przez XVIII wiek nakazują jasno powiedzieć: Gdy były wpływy podatkowe, było państwo - gdy była anarchia, niepłacenie podatków staczaliśmy się w przepaść.
    System podatkowy, o dziwo, w większości zachodnich demokracji nie spełnia roli niewolenia obywateli, a przeciwnie, pozwala wyrównywać szanse, wyzwala inwencję, strzeże bezpieczeństwa bogatych i biednych - co więcej, przecież nie są głupi a swym wyborem politycznym potwierdzają, że podatki akceptują.
    2. Stwierdzenie moje, że prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą płacą z reguły niską składkę emerytalną - wywołało burzę w szklance wody. Po pierwsze to fakt. Po drugie - jeśli już jest składka emerytalna to czy pracownik powinien płacić za pracodawcę, jak jest dziś, czy każdy za siebie? Po trzecie - ja sam jestem przedsiębiorcą, co więcej, dla tych, którzy wygadują o mnie brednie wyjaśniam, że jako poseł na sejm nigdy nie brałem wynagrodzenia i utrzymywałem się z własnych, zarobionych pieniędzy, zatem wiem jak ciężko jest dziś zarobić polskiemu przedsiębiorcy. Byłem jedynym w sejmie od 1997-2001, który sprzeciwiał się systemowi OFE. Dlatego stawiam sprawę jasno. Albo pracownicy, przedsiębiorcy, kapitał zagraniczny w Polsce zaczną płacić składki proporcjonalnie do dochodów, albo system się zawali.
    Nawiasem mówiąc. Zobaczcie, jaką składką emerytalną zostały obecnie obciążone polskie firmy budowlane w Europie Zachodniej.
    3. Cytat: "Nie ma już państwa...po co więc dywagować..." Odpowiem krótko - tak nie jest., a przede wszystkim jesteśmy my i mamy polskie obowiązki.
    4. Cytat: " Piramida finansowa ZUS". Odpowiadam - tylko ktoś, kto nie ma poczucia odpowiedzialności za los ponad 9 milionów Polaków, których renty bądź emerytury są wypłacane przez ZUS może stawiać tezę - zlikwidować ZUS.

    Pozdrawiam
    Dariuzs Grabowski
  • @Marek Kajdas 21:11:10
    Tak jak nie każdy powinien płacić podatki, tak i nie każdy powinien otrzymywać pieniądze, np. alkoholowi, nikotynowi, narkotykowi, żywieniowi, lekowi degeneraci, członkowie organizacji przestępczych, religijnych.


    Tak w ogóle, to mamy zbieżne poglądy, by stworzyć system obywający się bez systemu podatkowego

    https://aleksanderpinski.nowyekran.pl/post/67016,1-6-mln-pytan-o-polski-system-podatkowy | 29.06.2012 14:06
    1,6 MLN PYTAŃ O POLSKI SYSTEM PODATKOWY
    W 2011r. do infolinii Krajowej Informacji Podatkowej (KIP) zostało skierowanych łącznie 1 605 191 pytań - podaje raport z funkcjonowania Krajowej Informacji Podatkowej.
    To oznacza średnio 133 tys. pytań miesięcznie, 6000 pytań dziennie (liczymy dni powszednie), 750 pytań na godzinę (zakładamy 8-godzinny dzień pracy), i 12 pytań na minutę. Średnio co pięć sekund ktoś wysyła pytanie do Krajowej Informacji Podatkowej.
    Raport nie podaje, ile czasu zajęło odpowiedzenie na te pytania a także ile kosztowała praca urzędników, którzy na te pytania odpowiadali.

    Więcej: https://www.mf.gov.pl/_files_/kip/statystyki/2011/raport2011.pdf

    www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 25.08.2011, 10:28
    ILE KOSZTUJE CIĘ UTRZYMANIE FISKUSA
    By odzyskać złotówkę podatku fiskus wydaje 2,29 zł.
    Na utrzymanie urzędników fiskusa każdy z nas wyda w tym roku 129 zł. To o 3 zł więcej niż w roku ubiegłym - informuje dziennik.pl.
    Na administrację skarbową wydajemy rocznie ok. 5 mld złotych. Z tej kwoty aż 2,5 mld pochłaniają urzędy skarbowe.
    Z wyliczeń portalu wynika, że są one jednak bardzo nieefektywne. Świadczy o tym zestawienie wydatków na fiskusa z kwotami, które udało mu się odzyskać od nieuczciwych podatników. Okazuje się, że pozyskanie każdej złotówki kosztuje 2 zł 29 gr!
    Jednak, jak tłumaczy dziennik.pl, nie jest to wina urzędników lecz skomplikowanego systemu rozliczeń i niejasnych przepisów. | WB

    [Kolejne miliardy wydawane są na doradców podatkowych, księgowych, biura rachunkowe. - red.]

    https://aleksanderpinski.nowyekran.pl/post/76105,5-razy-tak-dla-likwidacji-pit-u | 07.10.2012
    5 RAZY „TAK” DLA LIKWIDACJI PIT-U
    Co roku 25 milionów obywateli płaci podatek PIT. Jednak ta danina ma coraz mniejsze znaczenie dla fiskusa. Czy polski budżet i podatnicy wyobrażają sobie życie bez PIT-u? - pisze Grzegorz Marynowicz na bankier.pl.

    – Podatek PIT jest bohaterem mediów, ale nie budżetu państwa – mówił Robert Gwiazdowski podczas debaty ekonomicznej PiS-u. Ekspert Centrum Adama Smitha argumentował, że konstrukcja podatku dochodowego od osób fizycznych nie ma sensu. Co roku machina urzędnicza oraz obywatele mierzą się z daniną, która generuje trzykrotnie mniejsze wpływy od podatku VAT. Może zatem warto pomyśleć o likwidacji popularnego PIT-u?

    Prawie jedną trzecią wszystkich wpływów z PIT-u stanowią płatności podatku ze świadczeń społecznych. Jeśli do tego dodamy podatek dochodowy płacony przez całą sferę budżetową i administrację, to udział ten wrośnie do ponad 50 proc. – mówił Gwiazdowski podczas debaty w siedzibie PAN. Oznacza to, że ponad połowa wpływów z PIT-u pochodzi z dochodów uzyskiwanych z budżetu państwa. Czy płacenie takiego podatku ma jakikolwiek sens?

    Aż 2 mld zł rocznie przeznaczamy na pensje urzędników zajmujących się rozliczaniem podatku PIT – wynika z szacunków Fundacji Republikańskiej. Poborem, kontrolą i całą obsługą podatku dochodowego od osób fizycznych zajmuje się blisko 80 proc. całego aparatu skarbowego - mówił niedawno Przemysław Wipler, twórca fundacji i poseł PiS-u. Armia pracowników skarbówki zajmuje się podatkiem, który jest jednym z mniej ważnych źródeł dochodów budżetu.

    Więcej:
    https://www.bankier.pl/wiadomosc/5-razy-tak-dla-likwidacji-PIT-u-2648213.html

    [Czyli państwo wypłaca pieniądze, a następnie pobiera dla siebie, z tego co wypłaciło, podatek... To reguła, a nie wyjątek w utopiach, czyli systemach destrukcyjnych! – red.]

    Cała prawda o polskich podatkach...
    https://www.wykop.pl/ramka/1270621/polskabieda-com-czyli-cala-prawda-o-polskich-podatkach/


    Przy okazji.

    My potrzebujemy jedynie racjonalnie zaspokajać racjonalne potrzeby użytecznych ludzi.
    My nie potrzebujemy nowych, nawet gdyby nie były, a są, będą, bezpośrednio, pośrednio, dotowanych msc pracy, mało tego, trzeba szkodliwe, w tym przyczyniające się do rabunku, marnowania, niszczenia surowców i innych zasobów, w tym skażeń, trucia, pożyczania pieniędzy, wydatków/długów/biedy, zagłady, w tym samozagłady, a więc większość, msca tzw. pracy zlikwidować!!!





    Bieda, niedobór użytecznych produktów, usług, wynika z działań, produkcji rzeczy zbytkowych, szkodliwych, zbędnych; z powodu marnotrawstwa potencjału produkcyjnego, działań irracjonalnych.
    To racjonalna użyteczność oferty ma decydować o produkcji, sprzedaży, usłudze, a nie pranie mózgów potencjalnym tzw. klientom za pośrednictwem tzw. reklam.
    ZEZWOLENIA/KONCESJE EKONOMICZNO-EKOLOGICZNO-ZDROWOTNO/ETYCZNE
    Na rynku muszą funkcjonować najlepsi, a nie, kosztem zdrowia, jakości, dzięki kombinatorstwu, najtańsi (...) producenci i usługodawcy! Bo trzeba dodać fatalne, kosztowne skutki funkcjonowania takich firm.
    Ilość koncesji np. na otworzenie sklepu, zakładu usługowego powinna być wydawana na podstawie sytuacji ekonomicznej już istniejących firm/liczby potencjalnych klientów. Na zarzut, iż tak się właśnie dzieje (prawa (dzikiego) rynku) odpowiadam tekstem poniżej.
    Trzeba wprowadzić koncesje ekonomiczno-ekologiczno-zdrowotno/etyczne, by nie miało mse - masowe - dogorywanie, egzystencja, zapracowywanie się (praca po 6-7 dni w tygodniu, po 10-12 godzin dziennie nie należy do rzadkości) by tylko przetrwać, bo obok konkurencja tylko czyha.... Taka działalność, oprócz zaharowywania się tych ludzi, prowadzi też do prowadzenia jej kosztem jakości, zdrowia klientów, środowiska naturalnego (...)(bo kogo na dbanie o nie stać...), pracowników, współpracujących firm. W takich warunkach „tańszy”, czyli nierzadko najgorszy, wygrywa. – Jak jeden z oferentów wprowadza tańszą... ofertę, wiadomo jakim kosztem (...), to pozostali mają wybór: albo wziąć przykład albo splajtować. To, co się dowiadujemy z prasy, własnych i znajomych doświadczeń (np. o przebijaniu dat ważności, zepsutej, brudnej, nafaszerowanej chemią żywności, kłopotach z wyegzekwowaniem reklamacji) to tylko wierzchołek góry!
    Częste są też sytuacje rzeczywistego pracowania (np. w sklepach, punktach gastronomicznych, msh usług), łącznie, np.1-2 godziny dziennie, a reszta czasu to czekanie na klientów, którzy za to zapłacą, w tym zdrowiem w związku z ekologicznymi skutkami małej wydajności, efektywności takich rozmnożonych msc pracy, których wybudowanie, wyposażenie i eksploatacja pochłania materiały i energię, więc odbywa się kosztem zużywania surowców, skażania środowiska, trucia ludzi.

    * Jedno miejsce pracy stworzone w ramach popularnego w czasie prezydentury Billa Clintona programu "First start" (dla osób na zasiłkach) kosztowało gospodarkę USA około 250 tys. dolarów!

    [No przecież urzędnicy-swojaki-wyborcy tym się zajmujący nie będą głosować, wraz z rodzinami, za frajer... - red.]


    Racjonalna użyteczność, korzyść z działalności.
    Trzeba ustalać, czy dana działalność jest korzystna - w całym, ogólnym bilansie, a więc jej wpływ na przyrodę i ludzi, bilans zysków do strat; jej racjonalną i etyczną użyteczność - począwszy od np.: wydobycia, transportu, sprzedaży i przerobu surowców, następnie sprzedaży i transportu półproduktów do hurtowni, ich ponownej sprzedaży indywidualnym odbiorcom i ponownego transportu do msa przerobu, wytworzenia docelowego produktu, a następnie jego transport do kolejnych hurtowni, sprzedaż, a z nich do punktów sprzedaży dla indywidualnych odbiorców, ich sprzedaż, po czym jego wykorzystywanie, a na końcu, po zużyciu, jego pozbycie się (przetworzenie).

    My mamy wysoki PKB, śmieci, skażone powietrze, gleby, wody; chorych ludzi do leczenia i utrzymywania, długi, a »kooperujący« pożyczkodawcy z zadłużającymi nas rządzącymi otrzymują nasze pieniądze – przecież to oczywiste, że to jest normalne, korzystne, tego realizowanie pożądane...
    Tak samo ma się sytuacja z klerem – jego klienci mają święte obrazki, skrzyżowane listewki, zaśmiecone, zatrute umysły, uszkodzone, uzależnione psychiki, wypaczone, anormalne życie, a kler ma ich pieniądze, państwowe grunty, nieruchomości...

    Prokonsumpcyjne gospodarki opierają się na dotacjach/pożyczkach/długach...
    Dla nich zwolnienia podatkowe, dopłaty, zyski, a dla Was skutki, w tym zdrowotne, wydatki/koszty/długi...
    PKB jest tym wyższy w gospodarkach prokonsumpcyjnych, im bardziej się zadłuży, a im wyższy jest PKB, tym bardziej można się zadłużać...
    GOSPODARKI PROKONSUMPCYJNE OPIERAJĄ SIĘ NA DŁUGACH zaciąganych przez rządzących, firmy, obywateli, a następnie pieniądze te, dzięki konsumpcjonizmowi (odpowiednik narkomanii), trafiają do finansistów, bankierów, fabrykantów, kooperujących z nimi mediów i polityków, a produkty, które b. szybko stają się śmieciami, trafiają na wysypiska! A taka produkcja, konsumpcja jest związana także z rabunkiem surowców mineralnych i innych zasobów, skażaniem, truciem, degradacją środowiska, zagładą przyrody, życia na ziemi!
    Za coś takiego należy się szubienica, a nie bogactwo, prestiż, podziw!

    https://www.imagic.pl/files//24301/./PKB%21...%20GDZIE%20LADUJA%20PIENIADZE.png

    PKB zwiększają także kreowane (podczas tzw. pożyczania, a więc wykonywania usługi).../wirtualne pieniądze, przepływy, dla statystyki, gotówki, zbędne wydatki/usługi, zakupy, a także zwiększone ceny produktów i usług...
    W skrajnym przypadku, dany kraj może mieć najwyższy PKB w dziejach świata, mimo nie wyprodukowania ani jednego bochenka chleba, za to dzięki zrobieniu milionów ekskluzywnych (pozłacanych, wysadzanych diamentami) trumien...

    Za każdy wygracowany milion środka płatniczego zapłacili, płacą, zapłacą zdrowiem, życiem, ci, którzy go wypracowali i inni, którzy ponieśli tego konsekwencje, co wiąże się także z wydatkami na lecznictwo, renty. Za to wszystko płaci także przyroda, i zapłacą kolejne pokolenia.

    Pieniądze czy pożytek?
    Przecież nie powinno chodzić o przekazywanie sobie pieniędzy, pod pretekstem zaspokajania - wyimaginowanych, wmawianych - potrzeb, o gromadzenie pieniędzy, tylko należy zaspokajać, w sposób całościowo przemyślany, przegotowany, realizowany, racjonalnie zasadne potrzeby, osiągać pozytywne efekty!

    Należy inwestować dla całościowo przemyślanych, przeanalizowanych, bezpośrednich czy/i pośrednich korzyści, a nie dla zwiększania ilości pieniędzy.
    A więc pożycza się na umówiony procent z zysków, a jednocześnie odnosi inne korzyści z działalności, a nie: a co mnie to obchodzi co ktoś robi z moimi/tymi pieniędzmi (czy np. produkuje jakieś trujące chemikalia, tzw. leki, narkotyki, rabuje i przyczynia się do spalania ropy, węgla, drzew), byle oddał mi pożyczkę + odsetki...
    I oczywiście ponosi się wszystkie rzeczywiste koszty działalności – już to w znacznym stopniu zniechęcałoby do szkodzenia (np. benzyna w tym przypadku kosztowałaby co najmniej kilkaset zł za litr). Kolejnym sposobem zapobiegania szkodzeniu jest wprowadzenie ZEZWOLEŃ/KONCESJI EKONOMICZNO-EKOLOGICZNO-ZDROWOTNO/ETYCZNYCH.

    -------------------------------------
    https://www.racjonalnyrzad.pl/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031